Kibicowskie podsumowanie rundy wiosennej 2012

Pora na kolejne podsumowanie naszej działalności, tym razem za okres wiosenny 2012 roku. Oprócz trzech spotkań była lekka mizeria na trybunie od rzeki i nie tylko, dlatego też opiszemy tylko te ciekawsze. Wiadomo rywale nie byli porywający lecz nie dla nich przecież przychodzi się na mecze.

U siebie

Zaczęliśmy  od spotkania z Orłem, które zaliczamy do wartych obecności. Wystawiliśmy spory 400-osobowy młyn razem z ponad 60-osobową grupą ziomków z Kolna. Jak zwykle przy takiej okazji doping był prowadzony dla obu drużyn. Zaprezentowana została oprawa pt. „Braterska przyjaźń żyje w każdym z nas”, a do tego pirotechnika oraz tablice z nazwami miejscowości naszych FC. Była ona przygotowywana przez najmłodszą debiutującą grupę na ŁKS-ie. Ktoś się zamotał i przekręcił jedną tablicę jednak mimo to należą się brawa dla młodzieży za chęci oraz włożony czas.

Kolejnym ciekawym pojedynkiem w Łomży był mecz z Olimpią Zambrów. Długo czekaliśmy na ten dzień, gdyż od 2003 roku nie dane było nam zobaczyć zambrowian w Grodzie nad Narwią. Po jesiennym wyjeździe do Zambrowa i lekkich ekscesach, do których doszło, mieliśmy nadzieję, iż swoją obecnością zaszczycą nas  kibice gości. Okazało się, że stać ich tylko na rzucanie kamieniami i butelkami, a doping dla swojej drużyny się nie liczy. Cóż może kiedyś ich zobaczymy w sektorze gości… Co do meczu to wystawiliśmy w młynie dobre ponad 300 osób z głośnym dopingiem. Na gnieździe zwisło kilka zdobycznych szali, które następnie strawił ogień. Nie obeszło się też bez bluzgów.

Najciekawszym jednak i najbardziej klimatycznym meczem było spotkanie z Warmią. Ciśnienie było wzmożone z wiadomych powodów. Spodziewaliśmy się lekkiego najazdu „koalicji Jagiellońskiej” jednak jak się okazało z dużej chmury mały deszcz. Sama Warmia przyjechała w ponad 50 osób, drugie tyle to ich zgodowicze z Ełku oraz około 30 osób Jagiellonii.  Coś tam sobie śpiewali jednak byli mało słyszalni z naszej perspektywy. Na trybunie od rzeki solidne 400 osób z dość dobrym dopingiem, czasami na dwie strony. Co warte podkreślenia pikniki się wyrabiają i w tym meczu pokazali, że mogą pierdolnąć : )  Młodzież przygotowała bekową oprawę z thinky whinky w barwach Warmii oraz transparentem na płot „Mówta co chceta jestem z Grajewa” . Następnie została zaprezentowana już poważniejsza prezentacja z flagami na kijach przy asyście ogni wrocławskich.

Po jakimś czasie sektor znów zabłysł za sprawą kilkunastu rac. Na sam koniec była przygotowana specjalna oprawa w postaci barw Jagiellonii, które zostały wywieszone na płocie.

Jak to przy takich meczach bywa bluzgi nasilały się, aż w końcu spinka kibiców przyjezdnych przekroczyła granice i pod sektor gości wyruszyła ekspedycja karna, która szybko „sprowadza na ziemię” grajewian oraz ich ziomków.

Milicja mocno się zdenerwowała za pirotechnikę i za ten mały „skandal”, zresztą mający miejsce już po meczu,  co przyczyniło się do wręczenia sporej liczby zakazów stadionowych oraz kilkutysięcznych grzywien. Tak więc na jakiś czas gramy w okrojonym składzie.

Na koniec sezonu odbył się jeszcze jeden mecz, który mógł okazać się interesujący. Niestety kibice Pogoni Łapy nie pofatygowali się z nieznanych nam przyczyn do Łomży. My również bez polotu jeżeli chodzi o frekwencję, stawiliśmy się na trybunie od rzeki tylko w około 150 osób. Mimo tak małej liczby jak na nasze możliwości, doping był jeden z głośniejszych w sezonie.

Na innych meczach w Łomży bez szalu. Zbieraliśmy od kilkudziesięciu do 100 osób.

Wyjazdy

Z powodu przedłużenia rundy jesiennej, na wiosnę mieliśmy mniej wyjazdów do zaliczenia. Należały one jednak do tych najdalszych. Jak zwykle w parę wojaży musiał się wtrącić jakiś sołtys oraz milicja, by tylko kibice z Łomży nie mogli obejrzeć meczu.  No tak to już jest, chłopy obawiają się czy przypadkiem bezwzględni kibole nie uprowadzą im krowy albo żony : )

Już na początku nie mogliśmy pojechać większą grupą ponieważ w Elblągu dla kibiców gości jest tylko mała zagroda na 40 osób i w tyle właśnie się tam wybraliśmy bez prowadzenia zapisów. Wyjeżdżając z Łomży nikt się nie spodziewał iż w miejscu docelowym jest dobrych kilka stopni mniej i pada śnieg. Chociaż przepiździło nas niesamowicie wyjazd był klimatyczny i warty zaliczenia.

Następnym odwiedzonym przez kibiców Łomżyńskiego Klubu Sportowego miastem był Morąg. Na tym wyjeździe stawiło się 64 fanatyków z dwoma flagami. Był to jedyny organizowany wyjazd w tej rundzie.

Kolejno zaliczone jeszcze zostają ligowe wyprawy do Braniewa – 19 osób oraz drugi raz symbolicznie do Elbląga – 3 osoby. Dąbrowa Białostocka oraz Korsze nie dochodzą do skutku z powodu wspomnianych już sołtysów i panów w niebieskich mundurkach…

W Pucharze Polski dane nam było tylko odwiedzić Siemiatycze, gdzie wybraliśmy się samochodami w 32 osoby.

Gdy nie wychodziło nam z naszymi wyjazdami staraliśmy się wspierać naszych ziomków.

Sparta Szepietowo – Sparta Augustów : 35 osób z flagą

Sparta Szepietowo – Puszcza Hajnówka :  25 osób

Oprócz wspomagania braci z Szepietowa dwa razy wspieramy Orła Kolno w 20 osób.

Podsumowując ta runda należała do tych gorszych jeżeli chodzi o wyjazdy. Przeciwności przeciwnościami ale powinniśmy bardziej się postarać!

W następnym sezonie nie ma opierdalania się!

[fblike]

Polub nas na Facebooku

Komentarze są wyłączone.